Jezus mówi dziś coś, co jednocześnie uspokaja i niepokoi:
„Moje owce słuchają mojego głosu. Ja znam je, a one idą za Mną”.
Owca zna głos pasterza.
Dlatego, że słuchała go wiele razy.
Dlatego, że ten głos stał się jej bliski.
A my?
Słuchamy wielu głosów.
Świata, który krzyczy.
Lęków, które szepczą.
Oczekiwań innych ludzi.
Czasem nawet własnych wyobrażeń o tym, jacy „powinniśmy” być.
I w tym wszystkim łatwo zgubić ten jeden głos — cichy, ale prawdziwy.
Jezus nie mówi: „Moje owce wiedzą wszystko”.
Nie mówi: „Moje owce nigdy się nie mylą”.
Mówi tylko: „słuchają” i „idą”.
To wystarczy.
Bo wiara nie polega na tym, że masz wszystkie odpowiedzi.
Polega na tym, że uczysz się rozpoznawać głos, który prowadzi do życia.
I jeszcze jedno zdanie, bardzo ważne:
„Nikt nie wyrwie ich z mojej ręki”.
Nie z twojej siły.
Nie z twojej doskonałości.
Z Jego ręki.
To znaczy: możesz się pogubić, możesz zwolnić, możesz się bać —
ale jeśli należysz do Niego, jesteś bezpieczny bardziej, niż czujesz.
Dobrego dnia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz