„Oto Matka twoja…”
J 19,27
Są takie chwile, kiedy człowiek chciałby uciec.
Nie patrzeć.
Nie czuć.
Nie stać pod krzyżem.
A Maryja została.
Stała w ciszy.
Bez pretensji do Boga.
Bez wielkich słów.
Po prostu była przy swoim Synu.
I właśnie tam — pod krzyżem — Jezus daje nam Ją za Matkę.
Nie na czas łatwy.
Ale na czas ciemności.
Na czas pytań bez odpowiedzi.
Na czas, kiedy wiara boli.
Kościół rodzi się z otwartego Serca Jezusa.
Nie z siły.
Nie z sukcesu.
Ale z miłości, która oddaje wszystko.
Może dlatego Kościół jest najbardziej prawdziwy wtedy, gdy potrafi być blisko
człowieka.
Jak Maryja.
Cicho.
Wiernie.
Do końca.
Dzisiaj warto się zatrzymać i przypomnieć sobie jedno:
nie jesteśmy sierotami.
Mamy Matkę.
Maryjo, Matko Kościoła — ucz nas trwać przy Jezusie nawet wtedy, gdy droga
prowadzi przez krzyż.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz