wtorek, 9 czerwca 2026

Błogosławieni? Naprawdę? (8 czerwca)

Błogosławieni? Naprawdę?


Gdy słyszymy dzisiejszą Ewangelię, możemy mieć wrażenie, że Jezus mówi coś zupełnie odwrotnego niż świat.

Bo świat mówi:

„Szczęśliwi bogaci”.
Jezus mówi:
„Błogosławieni ubodzy w duchu”.

Świat mówi:
„Szczęśliwi silni, którzy potrafią postawić na swoim”.
Jezus mówi:
„Błogosławieni cisi”.

Świat mówi:
„Nie daj sobie wejść na głowę”.
Jezus mówi:
„Błogosławieni miłosierni”.

A człowiek słucha tego wszystkiego i myśli:
„Panie Jezu, czy Ty na pewno wiesz, jak wygląda życie?”

Wiesz, że czasem płaczemy.
Wiesz, że jesteśmy niesprawiedliwie oceniani.
Wiesz, że bywamy odrzuceni.
Wiesz, że dobro nie zawsze wygrywa od razu.

I właśnie dlatego Jezus mówi o błogosławieństwach.

Bo błogosławieństwa nie są opisem łatwego życia.

To nie jest lista ludzi, którym wszystko się udało.

To jest lista ludzi, którzy odkryli, że nawet wtedy, gdy brakuje im siły, Bóg jest blisko.

Popatrzmy na Eliasza z pierwszego czytania.

Znajduje się sam przy potoku Kerit.
Król chce go uciszyć.
Przyszła susza.
Nie ma wokół tłumów.
Nie ma sukcesów.

A jednak właśnie tam doświadcza opieki Boga.

Kruki przynoszą mu jedzenie.
Potok daje wodę.
Bóg o nim pamięta.

To piękny obraz.

Bóg nie zawsze zabiera trudności.

Ale nigdy nie zostawia człowieka samego.

My często chcielibyśmy, żeby Pan Bóg działał inaczej.

Mówimy:

„Panie, usuń problem”.

A Bóg czasem odpowiada:

„Nie usunę go od razu, ale dam ci siłę, żebyś przez niego przeszedł”.

„Panie, spraw, żeby było łatwo”.

A On mówi:

„Będę obok ciebie”.

I właśnie o tym są błogosławieństwa.

Jezus nie mówi:

„Szczęśliwi ci, którzy nigdy nie płaczą”.

Mówi:

„Błogosławieni, którzy się smucą”.

Nie mówi:

„Szczęśliwi ci, których nikt nie prześladuje”.

Mówi:

„Błogosławieni, gdy wam urągają”.

To znaczy, że Bóg jest obecny także tam, gdzie po ludzku wydaje się, że Go nie ma.

Pomyślmy przez chwilę:

Kto był najbardziej błogosławionym człowiekiem na ziemi?

Jezus.

A czy miał łatwe życie?

Nie.

Został odrzucony.
Wyśmiany.
Zdradzony.
Ukrzyżowany.

A jednak właśnie przez to objawiła się największa miłość Boga.

Dlatego błogosławieństwa są tak naprawdę portretem samego Jezusa.

Ubogi.
Cichy.
Miłosierny.
Czystego serca.
Wprowadzający pokój.
Prześladowany dla sprawiedliwości.

I dlatego są również zaproszeniem dla nas.

Nie pytaj dziś:
„Czy jestem wystarczająco silny?”

Zapytaj:

„Czy ufam Bogu?”

Nie pytaj:

„Czy wszystko mi się układa?”

Zapytaj:

„Czy idę za Jezusem?”

Bo prawdziwe szczęście nie polega na tym, że wszystko jest po mojej myśli.

Prawdziwe szczęście polega na tym, że nawet wtedy, gdy nie jest po mojej myśli, wiem, że jestem w rękach Boga.

A człowiek, który jest w rękach Boga, może przejść przez każdą suszę, każdy potok Kerit i każde życiowe doświadczenie.

I właśnie taki człowiek jest naprawdę błogosławiony.


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Historia o kamieniu

  Pewien mnich znalazł na drodze kamień. Zamiast go ominąć, podniósł go i odłożył na bok. – Dlaczego to zrobiłeś? – zapytano go. – Bo ktoś s...