Są takie pożegnania, które bolą bardziej.
Św. Paweł żegna dziś wspólnotę w Efezie. Wie, że przed nim trudna droga. Nie
ukrywa tego. Mówi uczciwie: „czekają mnie więzy i utrapienia”.
A jednak idzie.
Bo człowiek, który naprawdę spotkał Chrystusa, nie pyta:
„czy będzie wygodnie?”,
ale: „czy to jest droga, którą prowadzi mnie Pan?”.
Jezus w Ewangelii modli się za swoich uczniów. Za tych, którzy zostaną w
świecie pełnym lęku, chaosu i pokus. Modli się także za nas.
To niezwykłe:
zanim człowiek zdąży się pomodlić do Boga — Jezus już modli się za niego.
Może właśnie tego dziś najbardziej potrzeba:
zatrzymać się na chwilę i przypomnieć sobie, że nie jesteśmy sami w naszych
zmaganiach.
Chrystus jest naszym Arcykapłanem — Tym, który stoi między naszym słabym
sercem a Ojcem.
I może warto dziś powiedzieć bardzo prosto:
„Jezu, prowadź mnie.
Nawet jeśli droga będzie trudna.
Nie pozwól mi zgubić wiary.
Spraw, by moje życie mówiło o Tobie więcej niż moje słowa.”
Dobrego i spokojnego wtorku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz