Judasz odszedł.
Zostawił po sobie pustkę, ból i pytania.
A jednak Kościół nie zatrzymał się w miejscu.
Uczniowie modlą się. Szukają. Rozmawiają. Ufają.
I wybór pada na Macieja.
To piękne, że Bóg buduje swój Kościół nie z ludzi idealnych, ale z tych, którzy
potrafią trwać blisko Jezusa.
Maciej nie był celebrytą. Nie mówił najwięcej. Nie stał w pierwszym rzędzie.
Po prostu był. Towarzyszył Jezusowi wiernie — dzień po dniu.
I może właśnie tego dziś najbardziej potrzeba:
nie spektakularności, ale wierności.
Nie wielkich deklaracji, ale obecności.
Jezus w Ewangelii mówi dziś o miłości, która oddaje życie.
I wcale nie chodzi tylko o wielkie bohaterstwo.
Czasem oddać życie znaczy:
- wysłuchać kogoś mimo zmęczenia,
- zostać przy chorym,
- poświęcić komuś czas,
- zrezygnować z własnej wygody,
- być obok, kiedy komuś smutno.
Miłość bardzo często wygląda zwyczajnie.
Ale właśnie taka najbardziej przypomina Jezusa.
Dobrego dnia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz